
"Chiny, przełom lat 80-tych i 90-tych. Przygnębiona samobójstwem koleżanki siedemnastoletnia Hong rzuca szkołę. Bez wykształcenia nie ma szans na porządną pracę, udaje się więc do miasta Shenzhen, słynącego z dzielnicy rozrywki. (...)
Mian Mian nie ucieka przed drażliwymi tematami. W przejmujący, bezkompromisowy sposób opisuje brud i okrucieństwo podziemnego świata rozkoszy: alkoholizm, narkomanię, strach przed AIDS. (...)"
"Ale to już było..." chciałoby się zaśpiewać, bo czytałam już taką książkę. Właśnie na przełomie lat 80-tych i 90-tych ją czytałam, (polskie wydanie jest z 1987 r.) a była to "My, dzieci z Dworca Zoo", historia młodziutkiej niemieckiej narkomanki Christiane F. w Berlinie Zachodnim pod koniec lat 70-tych.
Być może wszystkie takie historie są do siebie podobne?
Czytałam wytrwale, bo mam szczególny sentyment do kultury dalekiej Azji a każdy akapit widziałam oczyma duszy niczym przekolorowane kadry z filmu Wong Kar Wai'a.
Być może wszystkie takie historie są do siebie podobne?
Czytałam wytrwale, bo mam szczególny sentyment do kultury dalekiej Azji a każdy akapit widziałam oczyma duszy niczym przekolorowane kadry z filmu Wong Kar Wai'a.
Źródło: WikipediaTo smutna historia, historia psychicznego rozpadu człowieka, ale nie z powodu alkoholu czy narkotyków - to tylko środki, a z powodu ogromnej nadwrażliwości na otaczający go świat. Nie ma w niej weselszych fragmentów i pod koniec nie czułam żadnej nadziei na zmianę losów głównej bohaterki na lepsze.

